pomyslala,o zatrzymaniu chwili. Z miekkim kocem i ksiazka w reku poszla do ogrodu. Patrzyla jak pazdziernik delikatnie jeszcze niepewnie przysiadl czerwonymi listkami na konarach drzew.Starala sie, wtopic w szelest lisci w ktorych baraszkowaly kociaki. Ukosne promienie slonca zaglądaly jej do oczu, wlozyla okulary.Pachnie zielono, calkiem letnio. Jeszcze nie wie, na ile bedzie laskawa jej mgielnosc. Opatulila sie szczelnie swoja chwila....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz